Otworzyłam firmę! – i zostałam bez pracy w czasie pandemii..

rabat praca uk

Zacznijmy od początku…

Gdybym miała teraz spojrzeć wstecz, jeszcze jakieś trzy lata temu dałabym się pokroić za znalezienie pracy w rekrutacji. Kiedy siedem i pół roku temu przyjechałam do Anglii, w oczy od razu rzuciły mi się wszechobecne agencje pracy. Wtedy praca w takiej agencji wydawała mi się marzeniem niemożliwym do osiągnięcia. Mój angielski, mimo studiowania filologii angielskiej, bardzo odbiegał od tutejszego, a zrozumienie najprostszego nawet zdania wypowiedzianego przez rodowitego Anglika, było praktycznie niemożliwe. Odłożyłam więc marzenia na półkę i znalazłam pracę, która bardziej odpowiadała moim ówczesnym możliwościom – zaczęłam od KFC. Z perspektywy czasu pracę tę wspominam bardzo pozytywnie. Można powiedzieć, że to dzięki pracy w KFC zaczęłam rozumieć tutejszy akcent – bardzo dużo jej zawdzięczam.

Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia.

Nie była to jednak praca na zawsze, po około roku uznałam, że mi to nie wystarcza i pora zacząć rozwijać skrzydła. Tak oto zaczęłam pracę w przeróżnych biurach zaczynając od bycia adminem, poprzez bycie managerem sprzedaży, agentem mieszkaniowym i wreszcie – resourcerem w agencji pracy. Po około roku pracy jako resourcer zmieniłam agencję, w której pracowałam i awansowałam na managera klienta – mamy to! Dojście do tego momentu zajęło mi dokładnie 6 lat, ale tak już mam, że jak sobie coś postanowię, to nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Tak w zasadzie uważam to za jedną z moich wad. No ale jak to się właściwie stało, że dostałam pracę, o której tyle marzyłam i do której tak długo dążyłam, a jednak złożyłam wypowiedzenie i poszłam w swoją stronę?

Praca ta zdecydowanie traci przy bliższym poznaniu. Kariera w rekrutacji wiąże się z długimi godzinami pracy, bardzo dużym stresem, ciągłym biegiem, koniecznością bycia gotowym do pracy w każdym momencie i przede wszystkim z niewdzięcznością ludzi. W bardzo krótkim czasie nabawiłam się problemów na tle nerwowym i zrozumiałam, że nie jest to praca dla mnie i że w zasadzie to nie chce już pracować na etacie i zarabiać na kogoś, kiedy mogę pracować dla samej siebie.

Ale co dalej?

Nie jest tajemnicą, że od jakiegoś czasu prowadziłam swoją firmę fotograficzną pracując głównie w weekendy. Praca na pełen etat skutecznie uniemożliwiała mi przyjmowanie zleceń w tygodniu, czułam więc że podcina mi skrzydła. Podjęłam bardzo poważną decyzję i we wrześniu 2020 odeszłam z rekrutacji i postanowiłam zająć się fotografią na 100%. Nigdy nie myślałam, że do tego dojdzie. Fotografia zawsze była moją pasją i myślałam, że tak już zostanie. Połączenie czegoś, co kocham z pracą okazało się być strzałem w dziesiątkę. Niestety w styczniu 2021 Anglia wprowadziła ogólnokrajowy lockdown, który uniemożliwił mi pracę. Z niecierpliwością i głową pełną pomysłów czekam na ponowne otwarcie biznesów i powrót do pracy. W międzyczasie wróciłam do copywritngu, którym zajmowałam się jeszcze w Polsce i postanowiłam nauczyć się hiszpańskiego! Mam więc co robić.

Przy okazji chciałabym zaprosić Was na stronę internetową mojej firmy www.asphotography.uk . Strona dostępna jest zarówno w wersji polskiej, jak i angielskiej. Na wszystkich czytelników bloga czeka 10% rabatu przy rezerwacji sesji do końca marca.

Praca w uk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *